Kawowe Podróże: Włochy – Organizacja

Podróże , Włochy Lis 22, 2017 No Comments

Samochód we Włoszech

Z powodu naszej dość rozległej geograficznie podróży oraz doświadczeniem z transportem publicznym we Włoszech, tym razem wybraliśmy karkołomną opcję transportu. Samochód. Jest to punkt pełen abstrakcji, narzekań oraz śmiechu. 🙂

Wynajem

Naszą podróż we Włoszech trzeba było zacząć od najważniejszej rzeczy, w przypadku tej wariacji -> Wynajęcia samochodu. Początkowo wybrałem Dacie, ale nie było w Hertz, więc zaproponowali … FIATA Pandę i 500 L. Wybraliśmy opcję numer 2, bo diesel, bo niby większy samochód. Nie wiedzieliśmy, aż do wyjazdu z parkingu, jak ogromny błąd zrobiliśmy. Jeździłem w życiu wieloma samochodami, a po Islandii wiedzieliśmy, że diesel będzie dobrą opcją, jeśli będziemy poruszać się na duże odległości i tu, co prawda 500L się spisał, ale … to była chyba jedyna zaleta tego samochodu. Z wyglądu, to taka multipla skrzyżowana z Pandą. W sensie, siedzenia wysoko, samochód wysoki i 5 osobowy… ale z strasznie małym bagażnikiem i bez syndromu dodatkowego genu u delfina. Za kierownicą siedziało się też dość wygodnie, więc auto ma jednak 2 zalety. Teraz przejdźmy do minusów tego “zwrotnego” pojazdu. Użyłem cudzysłowu, ponieważ ze zwrotnością ten pojazd nie ma w ogóle nic wspólnego. Promień skrętu straszny, przez swoją masę i wielkość sterowanie nim i parkowanie w kraju, gdzie jest to sportem ekstremalnym przegrywa kontuzją. Przejdźmy do kolejnego punktu, który każdy pragnie, ale nie każdy się do tego przyznaje: przyśpieszenie i prędkość maksymalna. Znacie to uczucie, gdy w swoim samochodzie siadacie wygodnie, czekacie na zielone światło, wciskacie pedał gazu i świat jest wasz? … Tutaj tego nie uświadczycie 🙂 Ten samochód, po wciśnięciu pedału gazu do deski i odczekaniu 3 sekund … osiągnie 30 km/h, a potem powoli dobije do 50 km/h. Niby powiecie: na co mi samochód, z szybkim przyspieszeniem. Odpowiem wam szybko: Pojedźcie do większego miasta we Włoszech i zacznijcie ignorować szereg klaksonów samochodów, które stoją za Tobą na światłach. Prędkość maksymalna, którą udało się nam osiągnąć …120 km/h, a dalej już nie miałem gdzie go bardziej rozpędzić, bo by nawet autostrady zabrakło. Co do biegów. W dobie samochodów, gdzie są one elastyczne i pozwalają po mieście jechać 4-5 … tutaj na tych biegach, poniżej 50… samochód przygasza. A wyjazd tym samochodem z podziemnego parkingu, to była walka, o nie zjechanie w dół … 🙂

Włochy - Podróż

Jazda po mieście

Jak wcześniej wspominałem, jazda po mieście, to sport ekstremalny. Gdyby nasz samochód miał czujniki parkowania, pikałyby jak szalone przez całą jazdę po mieście. Kierowcy, którzy się wpieprzają bez kierunkowskazów, wymuszają pierwszeństwo, szaleństwa na rondach oraz Włosi kamikaze – wybiegający na jezdnie jak potłuczeni, powodują u cudzoziemca podniesienie ciśnienia oraz skupienie za kierownicą na poziomie 900%. Do tego wąskie uliczki, niżej wspomniane miejsca do parkowania, oraz brak światła pomarańczowego po czerwonym – które jest brakującym ogniwem w ewolucji. Jeśli brakuje Wam w życiu wrażeń, zapraszamy samochodem do Włoch. Rzym, Mediolan a nawet i Bergamo potrafiły być wyzwaniem i powodem do rozmyśleń “Co ja zrobiłem w życiu nie tak”. A i na skrzyżowaniach bez świateł … pierwszeństwo ma zawsze samochód większy albo szybszy. Warto też uważać na rowerzystów i skuterzystów, którzy nie patrzą się na samochody. Oni są pewni, że wykupili dużo szczęścia, a samochody uważają na nich, jak na święte krowy w Indiach.

 

Jazda poza miastem

Włochy – kraj miliona rond. Będąc nawigowany przez całą trasę, średnio raz na 1.5km słyszałem, że na rondzie 1 albo 2 zjazd. Jak na łączny dystans 800 km, ronda już mi kompletnie zbrzydły (swoją drogą, wracając do Polski, brakowało mi na niektórych skrzyżowaniach bez świateł właśnie rond). Warto też uważać na mapę google, jak się okazało “nie płatne odcinki”, okazały się autostradą z bramkami, na których powstała jedna śmieszna sytuacja, gdy pierwszego dnia wjechaliśmy na taką “darmową” autostradę, pomiędzy Bergamo a Mediolanem, przekraczając “pustą” bramkę i to jeszcze otwartą. Po przejechaniu do najbliższego zjazdu, bo coś się nie zgadzało, dojechaliśmy do wyjazdu po 11 km, osiągając w tym czasie zawrotne, wyżej wymienione 120 km/h. Niestety wszystkie bramki były zamknięte na wyjeździe, ale na jednej znalazł się człowiek w budce. Podjechaliśmy do niej i do pana w okienku kierowca (wyżej narzekający): “We are riding from Bergamo, but there wasn’t any ticket”. Gość spojrzał na nas, spytał, czy Bergamo, a potem policzył 1.2 euro. Tak się upiekło oraz potwierdziło, że głupi ma zawsze szczęście. Poza tym drogi w okolicach Jeziora Garda i Iseo były naprawdę świetne i relaksujące, zwłaszcza, gdy przejeżdżało się potem przez miasteczka, bez żadnych abstrakcji drogowych, no i widoki piękne za oknem, motocyklistów pełno (oj pojeździłbym tam na motocyklu).

Styl parkowania

Szkoła parkowania we Włoszech to wyższa szkoła magii zaawansowanej. Ludzie tu parkują jak chcą i świętości nie mają. Można parkować byle gdzie, ale nie na wyznaczonych miejscach, bo tam mandaty dają albo czyszczą w nocy. W Mediolanie dla przykładu zaparkować na początku chcieliśmy pod hostelem, ale właściciel nie mógł zmieścić się, wyjeżdżając. Musieliśmy więc zaparkować na chodniku, obok naszego, gdzie wjazd był… pomiędzy samochodami. Gdy udało się tam wjechać i zaparkować… dzień później zostaliśmy zastawieni. Ale Ola z pomocą miłych Włochów, którzy ją kierowali, zmieściła się w małej luce, pomiędzy jednym a drugim samochodem, nie zahaczając o rower przypięty do drzewka tuż przy luce wyjazdowej. Był to bohaterski wyczyn. W każdym razie. Parkuj tak, aby można było wyjechać i nie przejmuj się, że komuś zastawisz samochód… przynajmniej tak myślą Włosi. Drugim problemem, były obiecane free parkingi, o których poczytacie w rozdziale o noclegach.

Noclegi

Noclegi we Włoszech organizowaliśmy za pomocą serwisu boooking.com, który pomógł nam w organizacji wycieczki już niejednokrotnie, z racji, że nasza wyprawa była rozłożona po całej Lombardii, zarezerwowaliśmy 3 miejsca.

Mediolan:

*Gloria Hostel: miejsce, z wspomnianym wspaniałym parkingiem, który znajdował się na chodniku oraz wspaniałym angielskim obsługi hostelu. Poza jeszcze ubogą kuchnią oraz totalnym uboczem w mieście, hostel muszę pochwalić za czystość, dość dobrą jakość łóżek oraz łazienkę z “ogromnym” prysznicem. Problemem, który trzeba zaakceptować w każdym hostelu z pokojem wspólnym, to chrapiący współlokatorzy. Nie ukrywam, trafił się nam niezły Snorlax, którego ciężko było uciszyć tradycyjnymi metodami.

Toscolano Maderno

Hotel Adria – miejsce nad jeziorem Garda, widać że ma długo tradycję i na pozór elegancki wystrój oraz basen, na którego niestety było za zimno. Pokój z widokiem na … nic , a łóżko miałem wrażenie, że wkrótce może się rozpaść. Na plus, blisko do pobliskich miejscowości i niska cena. Śniadanie w cenie było całkiem dobre. Parking, to miejsca, które należą do tej miejscowości, gdzie tylko te na biało są darmowe. A też miał zaznaczone, że ma darmowy parking.

Bolonia

Hotel Cosmopolitan Bologna – największe zaskoczenie w naszej podróży. Wysoki standard pokoju i samego hotelu plus pyszne śniadanie. Zaskoczeniem był pierwszy prawdziwy parking, który należał do hotelu, a nie miasta. Na minus: słaba komunikacja miejska do centrum miasta, ponieważ hotel znajdował się na uboczu miasta Bolonii, więc trzeba było jechać samochodem i szukać parkingu w centrum.

Podsumowanie

To tyle w sprawie organizacji i narzekań, wkrótce dokładny reportaż z piękną galerią zdjęć.

Szymon Motyka