Wstęp

Witam na nowym serwerze 🙂 Jak zauważyliście, 2 część nazwy naszego bloga, nie bez powodu jest nazywana “Podróżnicy”. Nie będąc gołosłownym, zaprezentuje nasze relacje z ostatniej (a jednocześnie pierwszej) podróży: Rzymu.
Podobnie jak w filmie, post będzie podzielony na etapy. Zapraszamy do nowego działu „Kawowe Podróże”,
Uwaga: Post zawiera piękne zdjęcia i filmy, które mogą skusić do kupna biletu. 

Etap 1 : Warszawa

Podróż zaczęliśmy w Warszawie (Taco Hemmingway – Ostatnia Stacja w warszawskim metrze wchodzi jak poranna kawa), gdzie postanowiliśmy zwiedzić sławną kawiarnię znaną pod nazwą Ministerstwo Kawy, gdzie śmiało mogę polecić ich kawę, zwłaszcza parzoną za pomocą Chemexu (http://kawowipodroznicy.pl/chemex/). Po zacnej degustacji, ruszyliśmy Modlin Busem (mają rozmach z tymi cenami) na lotnisko, z którego mieliśmy lot (Oli pierwszy lot) do Rzymu. Ciekawostka dla zainteresowanych na przyszłość – taniej wychodzi bilet lotniczy PKP, gdzie pociągiem udajemy się na stację Modlin, a później w ramach tegoż biletu wsiadamy w autobus, który wiezie nas na lotnisko.

Kawowe Podróże
Ministerstwo Kawy
Lot

Etap 2 : Rzym Nocą

(Ponieważ było za ciemno już o 18). Po dojechaniu z lotniska Rzym – Campini (szkoda, że nie zwiedziliśmy swoją drogą, ale już było za późno) na dworzec kolejowy – Termini – w Rzymie, udaliśmy się do naszego hostelu (Generator). Kilometr drogi, poprzez rzymski Chinatown przebiegł spokojnie. Większe zaskoczenie było w hostelu, gdy po odebraniu kluczy otworzyliśmy nasz “niby 4 osobowy wspólny pokój”, który w rzeczywistości okazał się być “2 osobowym pokojem z łożem małżeńskim i łazienką” w tej samej cenie.
Jeszcze tego samego wieczoru, pierwsze kroki skierowaliśmy do najbliższej atrakcji – Koloseum (swoją drogą, ani razu nie widzieliśmy go za dnia). Jednak zanim do niego wstąpiliśmy, zaliczyliśmy dobrą pizzerie, która znalazła się na naszym szlaku.
Koloseum zrobiło na nas ogromne wrażenie.

Koloseum

 

Pięknie oświetlona i potężna budowla 🙂 robiła większe wrażenia tym bardziej, że już w grze Assassin’s Creed Brotherhood miałem okazję się po niej wspinać (za dnia). Niestety gra nie przygotowała nas do jednej rzeczy – “Naganiaczy”, którzy gonią z selfie stickami oraz różami. Ten ostatni to najlepszy przykład “naganiaczy”:

1. Usiądźcie wygodnie i wyobraźcie sobie, że jakiś typ wciska ci do ręki róże :” Dla ukochanej”.
2. Zdziwiony, bierzesz róże, ale zaraz chcesz je oddać.
3. Mówi, że nie, ale byłby wdzięczny, za drobniaki.
4. I tu zaczyna się magia: mówisz, że nie masz. On mówi, że starczy cokolwiek.
5. Koniec końców, obcina róże, przyjmuje 10 euro i wydaje 5 euro … zamiast 8 euro i znika. A my zostajemy z krótkim bukietem róż i pytaniem “Co tu się właśnie stało?”

Rome Trade Experience 🙂

P.S. 5 zł nie przyjął 😀

Etap 3 : 1. Atak na Watykan

Nasze 1. starcie z Watykanem rozpoczęło się w sobotni poranek. Niestety nie do końca udane, ponieważ przeraziły nas kolejki idące do bazyliki (Papież Franciszek miał w ten dzień urodziny). Przełożyliśmy więc Watykan na 2. dzień, a sami powędrowaliśmy na północny wschód, zaraz po tym jak porobiliśmy mnóstwo selfiaków oraz innych zdjęć z placu Św. Piotra.

Kawowe Podróże
Kawowi Podroznicy w Akcji!

 

3.1 Zamek Świętego Anioła

Zrobił imponujące wrażenie, trochę żałuję, że nie weszliśmy też do środka, ale myślę, że to się nadrobi. Prawdę mówiąc, Rzym fajnie byłoby odwiedzić jeszcze 2-3 razy 🙂 Albo raz na dłużej, by spokojnie bez spiny pochodzić, porobić zdjęcia i podziwiać za dnia i nocy.
P.S. Kolejne miejsce, z AC Brotherhood po którym lubiłem się wspinać.

Zamek Sant Angelo

3.2 Bibliobar

Pierwsze miejsce postoju, w którym mogliśmy stanąć … znaczy usiąść i napić się dobrej kawy, nagrać fragment filmiku oraz wybrać następne cele naszej wędrówki. Kawa – Latte z doskonale spienionym mlekiem oraz delikatnym w smaku espresso było ciepłym wspomnieniem kaw, które piłem w Bergamo. Delektowaliśmy się napojem, gdyż ciężko u nas w kraju wypić tak dobre latte, gdzie słodycz i delikatność mleka, tak dobrze komponuje się z, wydawać by się mogło, goryczkowatym i silnym espresso.

Bibliobar

3.3 Dalsza Wędrówka

W trakcie której zobaczyliśmy architekturę rzymską, jak np. Sąd Najwyższy (swoją drogą, jeśli ktoś oglądał serial Młody Papież, musiał zobaczyć ten budynek)

Sąd Najwyższy w Rzymie

Trafiliśmy również na most, z którego roztaczał się piękny widok, z Watykanem w tle oraz ponagrywaliśmy trochę do videologa.

Tam w tle to Watykan

Zaliczyliśmy parę obelisków (“dziwne śmieszne kolumny”) z egipskimi malunkami, które Włosi musieli stamtąd zarąbać oraz miejsc, które z racji wyższego położenia, miały piękne widoki na miasto.

Widok na miasto

Przy okazji skosztowaliśmy pysznej kuchni włoskiej, skusiliśmy się na Carbonare i Ravioli ze szpinakiem (niestety tania nie była, ale porcje sążne – warte swej ceny).

3.4 Pare kilometrów i zdjęć dalej

Po całkiem przyjemnym spacerze górą z pięknymi krajobrazami, dotarliśmy do momentu, w którym trzeba było zejść do cienia i tłumu, który wynikał, z faktu, iż kierowaliśmy się na ulicę sklepową. Naprawdę liczba ludzi była ogromna 🙂 Zeszliśmy z panteonu do swojego ludu…aby pójść do Panteonu 🙂 Zaczynało się powoli ściemniać (zaaaraz będzie cieeeemno!) Ale w naszej wędrówce udało nam się, przed zmierzchem wykonać kilka przepięknych ujęć.

Udało nam się przecisnąć przez tłumy, aby dostać się do dolnej części Rzymu – tzn. tej głównej, w której starożytność przeplata się z renesansem i współczesnością. Czyli nowe w miarę sklepy, a pośród nich ryneczek z Panteonem, który swoją ogromnością zrobił na nas wrażenie.

3.5 Panteon

Dodatkowo ciekawym faktem w Rzymie jest to, że starożytne budowle, jak właśnie Panteon, są używane w dniach obecnych jako miejsca sakralne. Odprawiają msze, wywieszają ozdoby chrześcijańskie, a co najważniejsze – dbają o te zabytki. Wielki plus dla Włoch 🙂

Panteon – jakby ktoś nie wiedział

3.6 Fontanna Di Trevi

Z racji, że wejście do Panteonu było otwarte dopiero po mszy, postanowiliśmy zwiedzić kolejny punkt, którego wstyd pominąć, czyli wspomniana w nagłówku Fontanna Di Trevi.
Fontanna zrobiła na nas naprawdę wilekie wrażenie. Imponująca budowla, z wieloma szczegółami, a do tego wieczorem, kiedy jest pięknie oświetlona, tworzy magiczny klimat. Za dnia chyba by nie wywarła na nas takiego wrażenia, no chyba, że wczesnym rankiem, kiedy nie byłoby tych wszystkich ludzi i panowałaby błoga cisza.
Ludzi było pełno, ale udało się nam dostać dość blisko (niestety, nie centralnie, stąd zdjęcie jest lekko z boku). I tak cud, że znaleźliśmy ten zacny słupek do zdjęć.

Fontanna Di Trevi

3.7 Plac Nav(al)ona

Po Fontannie Di Trevi zahaczyliśmy jeszcze, po lekkim pogubieniu się wśród uliczek, o Panteon (zwiedzanie było za free)

Panteon od środka

Następnie skierowaliśmy się na Plac Navona, ochrzszczony przez nas pieszczotliwie mianem Plac Navalona 🙂 Miejsce, które można skojarzyć z Wielkiego Piękna, choć gdy oglądałem film, nie wiedziałem, że jest to jakiś plac, a bardziej myślałem, że to tylko jakiś zamek na uboczu. 🙂
Na placu znajduje się pięknie oświetlona fontanna i jeden z niewielu Mc Donald w Rzymie. Fontanna, w której nie da się zrobić zdjęcia twarzom statuom w inny sposób, niż za pomocą drona 😉 , gdyż twarze postaci są skierowane ku górze.3.8 Plac Wenecki

Ostatnim miejsce, przed powrotem do hostelu, był Plac Wenecki, który znajdował się niedaleko antycznej części miasta. Niestety w sobotę, w porze w której tam byliśmy, mogliśmy go zobaczyć tylko z zewnątrz, z miejsca przy ogromnej choince, która znajdowała się naprzeciwko, gdyż wejście do samego budynku było już zamknięte. Jednak nic straconego, gdyż udało nam się wejść do środka w drugi dzień, i odszukać idealne miejsce do zrobienia panoramy z antycznej części miasta. Oto wspomniany budynek.

Plac Wenecki

A w samym budynku odnaleźliśmy wdzięczne miejsce do zrobienia zdjęć nocnych, panoramy antycznej części Rzymu, ale o tym opowiem więcej później.
Ostatnim punktem naszego dnia było ponowne odwiedzenie pobliskiej lodziarni, która codziennie zachwycała innymi przepysznymi smakami lodów (if know what I mean … you missed) .

3.9 Video:

A jeśli pooglądałeś zdjęcia z dnia 1. i chcesz do tego komentarze Audio z widokami, to zapraszamy na 1. część filmu

Etap 4: 2. Atak na Watykan

Bazylika od Środka

Dzień 3. rozpoczęliśmy znacznie wcześniejszą pobudką, aby dotrzeć do Watykanu przed tłumem. Zatem ponownie udaliśmy się na stację metra, a stamtąd rozpoczęliśmy naszą szarżę na Watykan. Około 8 rano byliśmy już na placu Św. Piotra. Jednak zanim udało nam się na niego wejść, musieliśmy przejść kontrolę, podczas której zostaliśmy przeszukani i prześwietleni, niczym na lotnisku. Na szczęście nic nie znaleźli, wszystko zostało dobrze ukryte. 🙂 Plac był niemal pusty, kolejki do Bazyliki … w ogóle nie było, więc siedziba Papieża stała dla nas otworem… a właściwie otwartymi na oścież wielkimi drzwiami. Przyznam, że zarówno na mnie jak i na Oli Bazylika wywarła ogromne wrażenie, zachwycając swoją wielkością jak i znajdującym się w jej wnętrzu malowidłami i rzeźbami. Warto odwiedzić to miejsce, a na udowodnienie moich słów:

4.1 Kopuła Szpiegów

Po zakupie paru pamiątek i wyjściu z Bazyliki, postanowiliśmy zaliczyć 2. główny punkt Watykanu – Kopułę 🙂 Tu ciekawostka, w ofercie są 2 rodzaje biletów. Tańszy (6€), był to zwykły bilet wstępu, z pokonaniem całej drogi na sam szczyt kopuły pieszo, z zaliczeniem wszystkich schodów oraz wersja dla osób leniwszych, mniej wysportowanych, ale jednocześnie jest to opcja droższa o 2€ …w której zamiast ok. 500 schodów … mamy tylko ok. 300, bo resztę pokonujemy windą 🙂 Haczyk polega na tym, że pokonanie tych pierwszych 200 schodów jest lekkie i przyjemne, a schody te wiodą na dach Watykanu 🙂 I dopiero z niego zaczyna się prawdziwa wspinaczka, czyli pozostałe 300 schodów, które już nie są takie przyjemne. Na naszym filmiku można zauważyć, że są to czasami naprawdę wąskie i strome schody, a ściany kopuły napierają na Ciebie. Z pewnością nie polecamy osobom cierpiącym na klaustrofobie. Jednak jeśli nie cierpisz na lęk przed małymi przestrzeniami, to gwarantujemy, że warto się troszkę zmęczyć, bo widoki z kopuły są wyśmienite

Widok z Kopuły – warto było

4.2 Cafe Vaticano

Po zejściu z kopuły na dachu Watykanu znajdowała się jeszcze jedna atrakcja, której my – Kawowi Podróżnicy, nie mogliśmy pominąć, czyli Kawiarnię. Taką z latte a nawet z piwami 🙂
Niestety kawę podawali w plastikowych kubkach, a mleko mogło być ciut lepiej spienione, ale i tak zrobiło ogromne wrażenie picie, z widokiem na kopułę oraz widok na plac Świętego Piotra.

Om nom nom

Plusem naszego przystanku na dachu była możliwość przeprowadzenia niezapomnianego wywiadu z mewami 🙂 – szpiegami Papieża 🙂 i obserwatorami Watykanu w jednym. Zresztą w ogóle mewy w Watykanie ?:) Wow
Po zejściu z Bazyliki, skierowaliśmy się na pocztę papieską, w celu wysłania pocztówek oraz wykonania jeszcze paru zdjęć i ruszyliśmy dalej szlakiem “Wielkiego PIękna”. Po drodze chcieliśmy dostać się na dziedziniec Palazzo Sacchetti, jak się okazało nie jest on na codzień otwarty dla gości, a jedynie w trakcie wydarzeń otwartych dziedzińców. A szkoda, bo z filmu „Wielkie Piękno” wiedzieliśmy, że jest tam śliczny ogród.  Za to udało nam się też trafić na Mikołajów na rowerach oraz motocyklach (Wrocław ma sporą przewagę pod tym względem).
Tym razem ruszyliśmy na południowy zachód, gdzie czekały nas kolejne atrakcje i kolejne kilometry pokonane pieszo.

Sant Angelo Castle

Ale były to kilometry pełne piękna i atrakcji oraz przyjemnego chłodu. Gdyż nie był to chłód, który przywitał nas w Polsce, określony przez nas zwrotem “ale piździ!”. 🙂

 

4.3 Ambasada Hiszpańska

Po przerwie na lunch i kawę, wybraliśmy się do następnego punktu, znajdującego się na uboczu Rzymu – kapliczki z czołówki filmu Wielkie PIękno. Jak się okazało, znaleźliśmy zgubę na terenie Ambasady Hiszpańskiej. Tym razem, można było wejść, zobaczyć parę wystaw i przejść do tej kapliczki.
Ogólnie ciekawym doświadczeniem było zobaczyć hiszpańską architekturę w Rzymie. Rozpoznawalną i orientalną.
Przy okazji ambasady zobaczyliśmy inne atrakcje, jak piękny widok na miasto. Niestety, do idealnie pięknej panoramy, brakowało jedynie pousuwać garaże. Na szczęście miejsce zachwyciło nas jeszcze przepiękną fontanną Dell Acqua Paula – czyli kolejnego miejsca z początku Wielkiego PIękna. Polecam się przejść i zobaczyć.

4.4 Orange Garden

Następnym ciekawym punktem, które postanowiliśmy odwiedzić, był Orange Garden (Ogród z pomarańczami), znajdujący się na południe od naszego poprzedniego miejsca. Piękny ogród, z widokiem na Watykan oraz mnóstwem drzew pomarańczowych, których owoce pachną mandarynkami, a smakują… naprawdę kwaśną cytryną. Ola po zobaczeniu mojej minie po ugryzieniu stwierdziła, że pierwszy raz widzi goblina na żywo 🙂 Dobrze, że miała przyszykowany aparat i uchwyciła jego prawdziwe oblicze. ;p

Ale żeby nie było ostrzegała, że takie będą, a ja jej nie posłuchałem. Mam nauczkę. 🙂 Przy okazji zaliczyłem wodę z charakterystycznej fontanny przy wejściu oraz zrobiliśmy panoramę z balkoniku, a następnie odwiedziliśmy kawałek dalej kolejny ogród z niesamowitymi widokami, które rozciągały się pod nami. W tym też ogrodzie, który znajdował się na tyłach małego kościółka, udało nam się trafić na ciekawą wystawę obrazów, przedstawiających postacie święte, jak Jezus czy Maryja, ale także na obrazach znalazły się podobizny papieży: Jana Pawła II, Franciszka i …a nie… Bencia nie było. 🙂

4.5 Starożytne miasto

Naszym celem w 2. dniu było zobaczenie w końcu starego miasta za dnia. 🙂 A, że była już 15, w grudniu zmierzch zachodzi o 17-18…. to mieliśmy mało czasu . Na nasze szczęście udało się nam to. Tzn niektóre rejony zobaczyliśmy za dnia, co można zobaczyć na poniższej panoramie. Innych się nie udało (jak np. to nieszczęsne Koloseum i jego okolice). Kolejny punkt do odwiedzenia przy ponownej wizycie w Rzymie.

4.6 Plac Wenecki

Mimo, że jest w starożytnej części, to i tak zasługuje na osobny akapit. Na koniec dnia udało nam się do niego dotrzeć, jeszcze przed jego zamknięciem. Jest to ogromna budowla, którą mogliście wcześniej podziwiać z daleka. Tym razem udało się nam wejść na górę, aby z prawie najwyższego balkonu porobić nocne zdjęcia na Koloseum i inne strony. Prawie najwyższego, bo ten najwyższy był płatny.
Niezwykłe jest to, że mimo tylu lat ten ogromny budynek, zachwyca swoją wielkością, ale też jest obiektem zadbanym. Polecamy odwiedzić, zwłaszcza że wejście jest darmowe.


Poza tym udało nam się odwiedzić jeszcze jedno miejsce, gdzie zrobiliśmy zdjęcie ruin, po czym udaliśmy się w drogę powrotną do hostelu, zahaczając o dobrą pizzerie z stojącym Thriumphem przed 🙂 Oczywiście nie mogło zabraknąć nas po raz ostatni w “naszej” pobliskiej lodziarni, gdzie mimo najedzenia, udało nam się zmieścić po raz ostatni troszkę przepysznych gellato. 🙂

Smacznie

4.7 Film Część 2.

Na podsumowanie 3. dnia prezentujemy 2. część filmu. Tym razem więcej widoków mniej pier..gadania 🙂
Enjoy

Finał

Wyruszyliśmy 1.5h przed odjazdem autobusu na Dworzec Termini, a następnie wypiliśmy ostatnią kawę – kawę, w której osobno dostajemy mleko spienione i espresso w małym dzbanuszku i mieszamy według własnych upodobań oraz przegryźliśmy zacne maślane Croissanty z masą budyniową. Polecamy 🙂
I wszystko byłoby wspaniałe i ogólnie jak z bajki, gdyby nie fakt, że rzymskie autobusy zrobiły nam ogromny surprise. Jak się okazało po przyjściu na przystanek, bilet który kupisz online na konkretną godzinę, nie daje ci miejsca w autobusie … to po prostu … zwykły bilet. A kolejka jest jedna … dodatkowe bilety są sprzedawane przy wejściu, nawet jeśli do autobusy wszystkie miejsca byłyby kupione online. Takim oto trafem … jechaliśmy następnym autobusem, który przyjechał 15 minut później. I na szczęście, zdążyliśmy na samolot bez specjalnego pośpiechu. Ale warto uważać 🙂

A poniżej galeria pozostałych zdjęć, których nie ma w wpisie 🙂 I zachęcamy do podróży 🙂

P.S.1 Jeśli to doczytaliście, to wiedzcie, że chciałem tu wrzucić Lorem Ipsum, więc doceńcie naszą ciężką pracę, którą mogłem poświęcić na np. Wiedźmina.
P.S. 2 Przed nami podróże na Islandię w marcu i do Grecji w kwietniu 🙂

Pełna Galeria: